Projekt ePrivacy – Moja opinia




Co jest szczególnie ważne przy pracach nad projektem rozporządzenia ePrivacy nie tylko w krótkiej, ale też w dłuższej perspektywie?

Rozwiązania dotyczące uregulowania prywatności w sieci powinny być rozsądne i zrównoważone. Otwartość na przetwarzanie danych – którą zaproponowałem w swoich poprawkach – jest kluczowa dla innowacyjnych usług. Otwartość na wykorzystywanie plików cookies oraz uniknięcie sytuacji, w której wszystkie zgody użytkowników miałyby być udzielane za pośrednictwem ustawień dużych wyszukiwarek, jest kluczowa dla wydawców internetowych, zwłaszcza dla małych, lokalnych stron internetowych. Otwartość na wyłączenia pozwalające na wprowadzenie stosownych zabezpieczeń jest kluczowa dla bezpieczeństwa przesyłania informacji. Otwartość na wyłączenia dotyczące czynności o charakterze osobistym i domowym ma zasadnicze znaczenie dla możliwości świadczenia innowacyjnych usług dla jednostek na ich żądanie.

Regulacja ePrivacy powinna mieć charakter uzupełniający w stosunku do Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO) oraz skupiać się na poufności. Jej celem powinno być stworzenie równych warunków dla wszystkich firm (świadczących usługi OTT) po wejściu w życie RODO. Nie można całkowicie podważać RODO, czego wyrazem są niektóre propozycje rozwiązań przedstawiane względem ePrivacy, a które wyraźnie są sygnalizowane przez biznes. Jednocześnie nie należy podważać możliwych wyważonych propozycji ePrivacy, uznając odniesienia do RODO i jego ograniczenia za zbyteczne. Po tym, jak RODO wejdzie w życie w maju 2018, lepiej byłoby, żeby ePrivacy zostało wdrożone w stosownym czasie, dzięki czemu będzie można uniknąć bałaganu związanego z niewłaściwą interpretacją prawa spowodowaną różnym stopniem wdrożenia dyrektywy ePrivacy w zależności od kraju.

Bardzo długo pracowałem nad tym zagadnieniem. Moje poprawki nie zostały uwzględnione przez sprawozdawcę w początkowej wersji kompromisów. Rozpoczęliśmy zatem rozmowy z kontrsprawozdawcami w poczuciu rozczarowania. Jednakże udało nam się o wiele więcej osiągnąć, niż się spodziewaliśmy. Usunęliśmy kwestię „domyślnej ochrony prywatności”, usunęliśmy „zapory przeciwko śledzeniu”, otworzyliśmy możliwość dla wprowadzenia „wyłączeń dla czynności o charakterze osobistym i domowym”, wdrożyliśmy kwestię bezpieczeństwa, całkowicie zmieniliśmy czas wejścia w życia tej regulacji oraz wiele innych punktów. Należy ten fakt docenić. Trzeba także docenić gotowość naszych kolegów i koleżanek z innych ugrupowań politycznych do zachowania otwartości na kompromis, nawet jeżeli jest on dla nich bardzo trudny.

Jednakże w ostatecznym rozrachunku „pakiet kompromisowy” nie obejmował otwartości dotyczącej przetwarzania danych. Nie byliśmy zatem usatysfakcjonowani. Nie było więcej czasu na dyskusję. Podjęliśmy polityczną decyzję, a w mniejszym stopniu analizowaliśmy stronę merytoryczną. Utraciliśmy ten pakiet i na posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE), zdecydowaliśmy się zagłosować przeciwko raportowi oraz przeciwko udzieleniu mandatu w Komisji!

Na przyszłość należałoby przemyśleć, w jaki sposób możemy osiągać nasze cele tak, aby w negocjacjach trójstronnych uzyskiwać wyważone rozwiązania, nawet jeżeli zaczyna się w złym punkcie i wydaje się, że zaczynamy od zera. Nie będzie to łatwe. Niektórzy eksperci sądzą wręcz, że będzie to niemożliwe, jako że nie ma stuprocentowej pewności, jak zachowają się państwa członkowskie.

Jeszcze jedna uwaga. Pracowaliśmy w warunkach ogromnej presji czasowej – co jest normalne. Jednak według mojej oceny merytorycznej wiele głosów padających z obu stron, a więc zarówno biznesu, jak i niektórych organizacji obywatelskich, było opartych na nieporozumieniach i mitach. Przyczyniły się do stworzenia fałszywych informacji oraz przeinaczeń. TAKA JEST PRAWDA! Wiele argumentów podnoszonych przez biznes na różnych etapach negocjacji nie było prawdziwych i nie odzwierciedlało zmian w tekście. To był rodzaj upowszechnienia przesadzonych zagrożeń i niestety tego samego dopuszczało się wiele organizacji społecznych. Jasnym jest dla mnie to, że lepiej jest upowszechniać prawdziwą i uzasadnioną ocenę dotyczącą wpływu niektórych konkretnych rozwiązań. W przyszłości powinniśmy unikać tego rodzaju sytuacji, w której nie mamy wystarczająco czasu, żeby wyjaśniać prawdziwe problemy, a skupiamy się na bałaganie i dezinformacji.

Wreszcie, chcieliśmy jeszcze dobitniej wyrazić nasze niezadowolenie związane z udzieleniem mandatu poprzez głosowanie na sesji plenarnej.

Głosowane na sesji plenarnej pokazało, że Parlament Europejski jest gotów udzielić mandatu sprawozdawcy do uczestnictwa w negocjacjach trójstronnych. Nie jest to bardzo zdecydowany mandat, ale mimo wszystko jest. Otwiera się więc możliwość pracy nad ePrivacy: poprawą tekstu, poszukiwania bardziej wyważonych rozwiązań, oceny merytorycznej tak potrzebnej równowagi pomiędzy innowacjami a prawami i oczekiwaniami obywateli. Potrzebujemy wzajemnej współpracy, a więc wszystkich interesariuszy, wszystkich ugrupowań i wszystkich instytucji.

Na zakończenie chciałbym podkreślić, jak ważne jest i powinno być, także dla naszego ugrupowania, utrzymanie zrównoważonego podejścia do rozporządzenia ePrivacy: dla biznesu i jego użytkowników, dla obywateli, którzy są coraz bardziej świadomi swoich własnych praw związanych z utrzymaniem prywatności i ochrony poufności. Równowaga jest konieczna wobec zbliżającej się rewolucji z zakresu Big Data. Równowaga jest potrzebna, ponieważ rodzi zaufanie. Przyszłość rewolucji cyfrowej powinna się opierać na zaufaniu. Może to być źródłem przewagi naszej – Europejczyków – oraz europejskiej gospodarki nad innymi krajami.

Ujmując całe zagadnienie w kategoriach politycznych, to, czego potrzebujemy, to jasne przesłanie do obywateli w tym zakresie, które uwzględnia ich oczekiwania i zwiększającą się rolę świadomości obywatelskiej na temat praw cyfrowych.

Michał Boni, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Strasburg, 26.10.2017 r.