PARLAMENTARIUSZ (3) Gorący tydzień




Dla mnie, jako parlamentarzysty, był to tydzień gorący i specyficzny. Trojakiego rodzaju.

W parlamencie, w mojej Komisji Wolności, Bezpieczeństwa i Sprawiedliwości trwały debaty o oprzyrządowaniu granic zewnętrznych Schengen: żeby narzędzia nowych technologii z jednej strony ułatwiały ich szybsze przekraczanie, ale z drugiej strony pozwalały je chronić identyfikując zagrożenia i osoby, które je niosą. W zaleceniach Rady Europejskiej z czwartku jest mocny akcent, by zakończyć prace nad e-ewidencją ( europejskim system ewidencji obywateli UE). I o tym mówił po Radzie Europejskiej Tusk podkreślając, że rozwiązywanie spraw uchodźczych – to nie stawianie murów, płotów z drutu kolczastego i straszenie ludzi, tylko rzetelna ochrona granic.

W Radzie Europejskiej co prawda – dramat. W ostatnią niedzielę krążyła plotka o możliwym domknięciu rozmów Brexitowych, o nadziejach i perspektywach. Po poniedziałkowym spotkaniu Barnier z brytyjskim negocjatorem – nadzieje prysły. Jakby nie było woli politycznej Brytyjczyków, jakby w nerwach niektóre kraje chciały odpuścić prawa Irlandii i definicję sytuacji Irlandii Północnej co do ich granic i rozwiązań celnych. A w piątek i Rada (Tusk) i Komisja (Juncker) podpisali umowę o wolnym handlu Unii z Singapurem. Paradoksy……

Nie ma też pełnej zgody w Radzie co do spraw migracyjnych i uchodźczych, ale bardziej chodzi o ośrodki przejściowe dla uchodźców, szczególnie ratowanych z morza – niż o obowiązkową realokację, o czym ciągle mówi rząd PiS. Dane pokazują, jak mała jest obecna fala uchodźców – to w porównaniu z 1,8 miliona osób w 2015 roku, będzie do 200 tysięcy w tym roku i to docierających w uporządkowany sposób. Tym bardziej wstyd, że pisowski rząd znów, tuż przed wyborami chce nakręcić spiralę lęku przed zalewem migracyjnym w Europie. Wstyd! muzułmańskiego terrorystę „gra” w spocie PiS bułgarski mieszkaniec Berlina atakujący kogoś tam. Fake news pełną gębą!!!!

I trzeci wątek ważny w tym tygodniu. Właśnie wybory samorządowe w Polsce i komunikacja, która im towarzyszy. To ważne dla Polski, ale nowy model komunikacji w wyborach – to istotne dla całej Unii Europejskiej.

Są to wybory nowego typu. Z jednej strony tradycyjne, samorządowe, osadzone lokalnie, gdzie liczą się ludzkie znajomości i relacje, konkretne programy. Z drugiej jednak – wkroczyła do tych wyborów polityka krajowa i europejska. I komunikacja o zasięgu krajowym: kanały radiowe, telewizyjne, gazety, wreszcie – Internet, a poprzez grona i sieci Internetu zwielokrotnione inne kanały przekazu. Internet sieje informację i dezinformację najszybciej, w Internecie kłamstwa odkręca się najtrudniej. I najłatwiej rozgrzewa emocje.

A w populistycznym stylu uprawiania polityki liczą się przede wszystkim emocje. Emocje się rozbudza, podkręca, nasila, rozpala. Najpierw PiS kłamał mówiąc, że samorządy nie dają sobie rady z używaniem pieniędzy UE. Kilka dni temu, Kwieciński ( minister) przyznał, że to jego panikowanie przyniosło efekt, bo samorządy ruszyły. Kłamstwo się przebiło, ale nie utrwaliło, tak jak manipulatorzy opinii chcieli. Bo odpór był silny, zwarty, jednoznaczny.

To nie są pojedyncze kłamstwa. To spirale kłamstw, więc jak uda się odsłonić jedno, inne pozostają i sączą się do umysłów ludzi.

Ale w porównaniu z przewagami PiS w kampanii 2015 roku, dzisiaj sytuacja jest inna. Obóz demokratyczny nauczył się Internetu. Wszyscy jesteśmy świadomi wagi walki o rząd dusz, jaka toczy się w Internecie. Są eksperci, którzy twierdzą, że wyniki wyborów w 70% zależą od akcji i kampanii w Sieci. Więc pełno jest hashtagów, wokół których organizują się grupy i kontr-grupy. Są trolle, boty i cyborgi. Algorytmy i automatyczne rozsiewanie informacji, podnoszenie dezinformacyjnego przekazu do wielkiej skali – to codzienność. Ale w walce internetowej coraz więcej uczestniczy realnych osób, ich oddziaływanie jest bardziej wiarygodne, niż instytucji. Bo TVPiS to propagandowa maszyna. Bo platforma.org to maszyneria organizacji, ale oprócz tego są ludzie i ich wiarygodność. Ile dla promocji wyborów samorządowych zrobił choćby Bartek Arlukowicz czy Monika Wielichowska z PO, Barbara Nowacka z Inicjatywy.PL i Koalicji Obywatelskiej – u siebie regionalnie i lokalnie, ale i w kraju: bo wszystko było w Sieci. Zasięgi oddziaływania w Sieci jakiegoś zdarzenia – względnie duże, to od 2 do 4 mln, ale większe tematy mają i 12/ 17 mln zasięgu.

Dzisiaj wiemy już jak wygląda tkanka i struktura walki wyborczej w Internecie. Mamy narzędzia monitorujące ludzi i ich aktywność, ale też i automaty. Mamy fact-checking, z którego jednak jeszcze powszechnie się nie korzysta. Ta wiedza pozwala oceniać, jakie tematy i hashtagi zdobywają uwagę i są nośne, a jakie mniej – a to umożliwia planowanie działań. Od czwartku żyje i rośnie oddziaływanie hashtagu: WygrajMYWybory!!! Co działa bardzo mobilizująco! Ale te analizy ruchu i treści w Sieci dają też szanse na przykrywanie jednych zdarzeń – drugimi. Do tej pory mistrzem odwracania uwagi i „kota ogonem” był PiS. Ale i obóz demokratyczny robi to coraz lepiej, czego przykładem Taśmy Morawieckiego odpowiednio zinterpretowane, wówczas, gdy pojawiła się niedobra wizerunkowo sprawa prezydenta Legionowa.

Zarazem analizy ruchu w Sieci pokazują rzeczywiste ( choć czy to dotyczy wszystkich obszarów Polski i grup wiekowych?) zainteresowania użytkowników Internetu. Jeśli w 4 godziny czwartkowego popołudnia 2,3 miliona osób interesuje się Trzaskowskim, a 1,1 Jakim – to o czymś to świadczy. Także o tym, że w ostatnich dniach przed wyborami trwa rzeczywiste poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: na kogo zagłosować ? I taki wynik zainteresowania w Sieci konkretnymi osobami i ich programami, w tym emblematycznymi pojedynku: Trzaskowski – Jaki może być 3 dni przed wyborami bardzo znaczący…..

Ale jest coś dodatkowego.

Szybkie, odważne reakcje ludzi, ich uczestnictwo w debacie publicznej za pośrednictwem Internetu. Kiedy w 2015 roku PiS straszył uchodźcami – może nastrój tamtego roku był inny – nikt prawie się nie odezwał. Teraz, po spocie PiSowskim rozgorzał spór nawet w samym obozie władzy. Setki osób jasno nazwało ten spot rasistowskim, ksenofobicznym, fałszującym rzeczywistość, i budującym nienawiść. A dziesiątki tysięcy ich poprały. Bo wstyd i obciach! Tak, jak Ziobry próba zakwestionowania tego, czy Traktat Europejski jest zgodny z polską Konstytucją, co zostało od razu nazwane: że PiS chce naszego wyjścia z UE! Też wstyd i obciach! Oczywiście – to jest odczucie, emocja, pogląd JAKIEGOŚ OBOZU w Sieci. Ale to tworzy kontrę do zorganizowanych sieciowo zwolenników państwa, które chce wszystko zawłaszczyć: samorząd, sądy, niezależność i odrębność władz, edukację, historię, prywatność, gospodarkę, dostęp do pieniędzy….To buduje emocje, nie tylko negatywne. Też własną tożsamość – za czym się jest! Podobnie, jak wszystkie lajki, retweety, kręgi wspierających się wzajemnie – również budują wspólnotę, tak potrzebną w grze politycznej.

Umiemy się bronić, ale i walczyć. To organizuje mobilizację na skalę, jakiej nie było. I okazuje się, że nie mając telewizji – obóz demokratyczny może starać się być skuteczny w przekonywaniu do swoich racji. Ale to wymaga skoordynowanego działania, używania reklam i promocji, a przede wszystkim przygotowania setek ludzi do udziału w internetowej batalii z pełną świadomością: celów, wagi ruchu w Sieci, narzędzi oddziaływania, treści, jakich się używa ( bo żeby coś mówić, do czegoś przekonywać – trzeba mieć treść: to, co chce się powiedzieć…).

Niedzielny test wyborczy będzie realny… Zobaczymy wyniki, zobaczymy, czy ta mobilizacja europejska, otwarta, uśmiechnięta przełoży się na pójście do wyborów i efekty głosowania. Czy goebbelsowska manipulacja TVPiS okaże się ciągle silniejsza dla dużej części społeczeństwa….

Lekcja tych wyborów jest istotna. Bo o warunkach komunikacyjnych wyborów w czasach populizmu dyskutuje się gorąco w Europie. Tylko w tym tygodniu odbyła się w Brukseli konferencja na temat dezinformacji i jej możliwego wpływu na wybory.

Trzeba zatem europejsko przyspieszyć prace nad dobrym monitoringiem przejrzystości walki w Internecie, także co do finansowania reklam politycznych, używania znaków komitetów wyborczych. Trzeba rozwiązywać problemy dezinformacji. Ale monitorowanie nie wystarczy. Muszą być jasne reguły. Prawne – kary za oszustwa i łamanie prawa. I kodeksowe w znaczeniu – kodeksu dobrych reguł wszystkich partnerów w Sieci, żeby wyrzucać poza normę, to co łamie obyczaj demokratyczny: kłamstwo, oszustwo na oszustwie w dezinformacjach, rasizm, ksenofobię w budowaniu emocji postaw politycznych.

Warto po wyborach zrobić dobrą analizę tego, co się u nas, w Polsce działo i odpowiednio ją wykorzystać. Przede wszystkim przy tworzeniu europejskich zasad przejrzystości wyborczej walki w Internecie.

P.S Myślę, że o decyzji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości opowiem już w następnym odcinku „PARLAMENTARIUSZA”…..</r.childnodes.length;d++){var>