Znów o prawie autorskim




Po wakacyjnej przerwie Parlament Europejski wraca do dyskusji nad prawem autorskim.

Jeszcze przed rozjazdami, a po głosowaniu odrzucającym mandat dla propozycji Komisji Prawnej – panowało przekonanie, że trzeba znaleźć kompromis i równowagę między oczekiwaniami autorów i wydawców a użytkownikami w art.13. I że to będzie klucz do tego, by po osiągnięciu kompromisu – pójść dalej z dyrektywą i dążyć do wdrożenia jej w życie. Bo jest potrzebna. Bo ochrona praw autorskich w świecie cyfrowym jest potrzebna.

Kiedy latem rozmawiałem z przedstawicielami różnych środowisk, w tym z wydawcami w Polsce – miałem wrażenie, jak bardzo im zależy na dyrektywie, na jedności środowisk twórczych i wydawniczych w Polsce. I że walcząc o całość dyrektywy ( w tym prawa pokrewne w art.11) rozumieją potrzebę kompromisu w art. 13. To dobry znak, choć nie wiem, czy będzie podtrzymany na konferencji prasowej w poniedziałek 3 września……

W końcówce sierpnia zdziwiło mnie jednak to, co zaprezentował w infografice GESAC ( Europejskie stowarzyszenie twórców i artystów) atakując propozycje IMCO/LIBE ( wcześniejsze, z komisji konsumentów i wolności – nie przyjęte przez Vossa, sprawozdawcę w jego propozycji). Napisano tam, że takie brzmienie art.13 – to brak ochrony praw autorskich i pełna swoboda np. YouTube w manipulacji treściami i nieprzestrzeganiu reguł chroniących prawa twórców.

To wstyd, bo to kłamstwo!!!!

Kłamstwo jako argument w prezentacji tych, którzy tyle mówią o jakości dziennikarstwa, docieraniu do prawdy i bronić chcą swobód artystów….. Smutne, i nieskuteczne. Chyba, że ktoś wierzy, że oparcie debaty o wzbudzanie negatywnych emocji wobec Gigantów Technologicznych będzie efektywne. Nie uważam tak, i sądzę, że to najgłupsza z taktyk.

Wracając do infografiki GESAC i przekazu, że zapisy IMCO/LIBE niszczą prawa autorskie. Nic takiego nie wynika z zapisów proponowanych przez komisje wolności i konsumencką PE. I albo – idziemy drogą kompromisów szanując potrzeby stron, albo idziemy drogą presji i walki – i wówczas nie osiągniemy celu. Nie będzie dyrektywy.

Na spotkaniu sprawozdawców, ich cieni i doradców – wszyscy uważali, że kompromis wokół art.13 jest potrzebny, a bazą może być to, co było przejęte w komisjach wolności i konsumenckiej – z oczywistymi przeróbkami i nowym brzmieniem tekstu. Nawet Axel Voss wydawał się wspierać takie rozwiązanie, broniąc zarazem art. 11 dotyczącego praw pokrewnych – gdzie za pewnymi zmianami optowali przedstawiciele wszystkich grup politycznych, poza Vossem właśnie oraz EPP.

Ale w piątek Voss opublikował jako sprawozdawca swoje propozycje. Jak napisał Jean Marie Cavada, sprawozdawca-cień z ramienia Liberałów w Komisji Prawnej, jeden z najsilniejszych obrońców praw autorskich, mocno wspierający twórców i wydawców – propozycja Vossa jest najgorszą z możliwych. Jest w niej mocna sugestia, że platformy powinny wziąć całą odpowiedzialność za dzielenie się treściami w Internecie, nawet wtedy, gdy dzieła nie są objęte licencjami i gdy autorzy ich nie chcą. Efektem takiego rozwiązania będzie niebezpieczeństwo totalnego blokowania wszystkiego, co nie ma znaku licencyjnego. W tekście Vossa nie ma wprost o śledzeniu treści ukazujących się w Sieci. Ale administratorzy platform będą to robić na olbrzymią skalę.

Już nie mówię o horrendalnym pomyśle, że skoro odpowiedzialność ma leżeć po stronie platform, czyli biznesu, to czynimy z biznesu – prawodawcę, bo to biznes będzie decydował, jakie treści zdjąć z Sieci, jakie nie. To chore rozwiązanie. Choć stoi za nim przekonanie części wydawców i twórców, że to im pomoże w ochronie praw autorskich.

Voss nie wyciągnął żadnej lekcji z przegranej w głosowaniu w lipcu.

Jean Marie Cavada zaproponował za to swój tekst ( jest członkiem komisji prawnej, więc ma takie prawo) – otwarty na potrzeby użytkowników. Ta propozycja wymaga jeszcze dokładnej analizy. Ale nie ma w niej przeniesienia całej odpowiedzialności na platformy, są prawa użytkowników do odwoływania się, są jasno określone reguły dotyczące ochrony danych osobowych osób, których treści ( lub które rozpowszechniają treści) są zdjęte przez administratorów, są mocniej opisane reguły współpracy stron nad dojściem do podpisania licencji, są wskazane kierunki dla wdrażania w państwach członkowskich, etc.

To jest propozycja częściowo w duchu modelu proponowanego przez IMCO/LIBE – i warto nad nią, po dokładniejszej analizie pracować.

Czas zgłaszania poprawek – to 5 września.

Czy Voss jako sprawozdawca zmieni zdanie, czy EPP zracjonalizuje swój pogląd i otworzy się jako cała grupa na zmiany w art.13 budując szeroki kompromis i tym samym zwiększajac szanse na obronę tekstu w art.11 oraz przyjęcie całej dyrektywy ? Czy wokół art. 13 powstanie realne porozumienie, by tym wszystkim, którzy już dziś piszą do europosłów prosząc ( taki jest ton tych listów na dzisiaj) o ochronę praw użytkowników – jasno móc powiedzieć, że art.13 w dyrektywie o prawach autorskich jest przykładem dobrej równowagi między niezbędną ochroną praw autorskich a oczekiwaniami użytkowników.

Zobaczymy już wkrótce….