Wyzwania środowiskowe




To ważne, iż w dokumencie programowym Koalicji Europejskiej jest mocny, osobny punkt dotyczący spraw środowiskowych. To dobrze, że w Koalicji Europejskiej jest Partia Zielonych, bo ma szansę i możliwość wnieść do debaty przed wyborami sprawy środowiskowe, widziane w nowoczesny sposób.

Jeszcze kilka lat temu masa krytyczna świadomości Polaków była daleko od spraw środowiskowych, rozumienia negatywnych skutków rozwoju przekładających się klimat, wywołujących globalne ocieplenie. Wielu liderów opinii publicznej traktowało to jako fanaberię – mówiąc: rozwój gospodarczy jest ważniejszy niż ochrona środowiska.
Ale dzisiaj jest nowy moment społeczny.

Rozumiemy coraz bardziej (i nie tylko młodsze pokolenia), że niszczenie środowiska, to niszczenie Ziemi, a niszczenie Ziemi, to niszczenie ekosystemu, w jakim żyje każdy z nas. Jeżeli ekosystem naszego życia jest niszczony, to zagrożone jest nasze zdrowie i życie. Ta perspektywa zdrowia każdego człowieka – staje się dzisiaj dominująca w debatach o potrzebie polityk na rzecz ochrony środowiska. I jest argumentem, który pozwala zjednywać ludzi do wspólnego działania na rzecz ocalenia Ziemi, środowiska, zdrowia każdego z nas.

Co to znaczy zniszczenie świata ? Co to jest, z grubsza biorąc – katastrofa środowiskowa ?
Jak już podkreśliłem, przez lata świat ignorował raporty na te tematy. Elity polityczne większości krajów broniły status quo: istniejącego modelu gospodarczego zamiast niskoemisyjnej produkcji, pozyskiwania energii bez chęci otwierania się na OZE ( Odnawialne Źródła Energii), wygód życia z samochodem, używania plastikowych naczyń i opakowań, nadmiaru chemii w zamian za efektywność rolnictwa, miejsc pracy w górnictwie, niszczenia zasobów wody, powietrza i zieleni.

Ale ostatnie 10 lat, a szczególnie ostatnie dwa lata wyraźnie pokazują, że osiągamy punkt graniczny.

Mogą wyginąć całe gatunki zwierząt i roślin – co zmieni ekosystem. Przybędzie owadów i komarów roznoszących choroby, bo ich metabolizm w warunkach ocieplenia jest o wiele szybszy, niż innych gatunków. Topnienie lodów arktycznych (od końca lat 70. stały się o jedną trzecią mniejsze), to nie tylko śmierć białych niedźwiedzi, lecz także zmiana klimatu monsunowego w Azji Południowo-Wschodniej, groźby cyklonów i tsunami. Nie mówiąc o tym, że topnienie wiecznej zmarzliny uruchomi spiralę efektu cieplarnianego i uwalniania dwutlenku węgla na dodatkowo wielką skalę! Walka o przysłowiowe 1,5 do 2 stopni Celsjusza (by tylko o tyle, a nie aż o 4 stopnie wzrosła temperatura w stosunku do czasów przedprzemysłowych) – to walka o poziom wód w oceanie, życie raf koralowych, orientację delfinów w wodzie, przeżycie słoni w Afryce i tak naprawdę – o jakość naszego życia.
Już dzisiaj podczas letnich upałów wiele osób, szczególnie starszych, ma problem z odpornością i umiera z gorąca. Jeśli jednak temperatury będą znacznie wyższe, to za 30 lat przy olbrzymiej i rosnącej liczbie 20-milionowych miast (tam upał działa najgorzej, a liczba mieszkańców realnie zagrożonych w wielkich aglomeracjach ogromnymi upałami wzrośnie o 350 milionów ludzi !) w temperaturze sięgającej 40-45 stopni Celsjusza narażenie na śmierć wzrośnie wielokrotnie. Osłabienie, brak wody, problemy z oddychaniem, choroby serca – zamiast letnich zgonów o liczbie kilku tysięcy w ciągu miesiąca na całym globie może to być powyżej 630 tysięcy osób. Jak epidemia!
A miejsca, które znikną z powierzchni Ziemi? A brak dostępu do wody, którego około 2080 roku może doświadczyć od 1,1 do 3,2 miliarda ludzi? Jeśli nie zmienimy mentalności, a politycy nie zmienią swoich decyzji, ludzkości grozi prawdziwa katastrofa. Mentalność się zmienia, choć nadal zbyt wolno. Politycy natomiast po osiągnięciu porozumienia paryskiego – zaczynają się cofać. Prezydent Donald Trump wycofuje USA ze wspólnych ustaleń, robi to już nowy, populistyczny prezydent Brazylii. Świat pokazuje niezdolność do wspólnego działania i zarządzania. To, co jeszcze w erze globalizacyjnego wysiłku i globalnego projektu (porozumienie paryskie) wydawało się do osiągnięcia, czyli współpraca na różnych szczeblach, wypierane jest obecnie przez konfrontację (dotyczy to zresztą wszystkich dziedzin i wspólnych, globalnych wyzwań, nie wyłącznie spraw środowiskowych).
Czy zatem odwracalność zagrożeń klimatycznych jest możliwa?

Jest, ale pod pewnymi warunkami.

Po pierwsze, polityka klimatyczna, ochrony środowiska musi być właśnie widziana z perspektywy człowieka i jego potrzeb zdrowotnych. Smog jest dzisiaj przyczyną co najmniej 400 tysięcy zgonów w Unii Europejskiej w skali każdego roku. To są wyniki analiz, a nie fake- news.

Po drugie, wszystkie polityki rozwojowe we wszystkich branżach i sektorach muszą być przeniknięte myśleniem o ocaleniu środowiska.

Kiedy mówimy o górnictwie, to zarazem musimy mówić o efektywności energetycznej i modernizacji wydobycia węgla, uzyskiwaniu węgla o jakościach najmniej szkodliwych dla środowiska. Ale musimy także myśleć o skutkach transformacji energetycznej. To dlatego w Parlamencie Europejskim walczyliśmy, najpierw trochę wbrew Komisji Europejskiej, o specjalny Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Energetycznej ( ok. 5 mld Euro) na nową perspektywę finansową po 2020 roku. Jest w Unii 41 regionów górniczych w 12 państwach członkowskich. Ten Fundusz, który wpisaliśmy do proponowanego przez Parlament Europejski – europejskiego budżetu ma pomóc w procesach społecznych dotyczących transformacji energetyki, i odchodzenia od gospodarek węglowych w sposób bezpieczny dla ludzi, pracowników, społeczności lokalnych.

Jest tylko jedna dodatkowo ważna kwestia. Komisja jest otwarta na argumenty Parlamentu, i tak też powinno być w nowej kadencji – po wyborach 26 maja. Ale kluczowe będzie zachowanie krajów członkowskich. Czy rządy, czy polski rząd wesprze ten projekt ? Czy będzie się bał to zrobić ? Musi być w Polsce mądra presja i dobre argumenty w tej sprawie, bo taki Fundusz jest naprawdę niezbędny w zmianie modelu energetyki. Tak, jak i zresztą w Polsce – prawdziwe otwarcie się na OZE, energię wiatrową i solarną.

Ale całościowe podejście do spraw środowiskowych wymaga także zmian w myśleniu i działaniach na rzecz polityk transportowych – ruch drogowy odpowiada za 40% emisji tlenków azotu, nie mówiąc już o wytrącaniu się mikroplastiku przy tarciu opon o powierzchnię. 40% emisji metanu pochodzi z działalności rolniczej – a więc i rolnictwo powinno iść w stronę „ czystego, ekologicznego rolnictwa”.

A wielkie problemy z przemysłem farmaceutycznym i obsługującymi działania systemów ochrony zdrowia. Bio-degradowalność jest kluczem: zarówno przy lekach, jak i przy zastawkach serca.

Po trzecie, musi być jasne: co jest opłacalne ekonomicznie, jeżeli chodzi o wykorzystywanie zasobów energii, a co jest opłacalne środowiskowo i konieczne dla dobrej jakości życia.

Przez lata całe mówiono, że gaz jest paliwem pomostowym, o względnie bezpiecznych parametrach środowiskowych ( czyli wpływie korzystania z gazu poprzez wydzieliny różnego rodzaju na środowisko). Dzisiaj mało kto tak uważa – widoczne są negatywne skutki używania gazu jako źródła energii.

W tym kontekście debata o Nord Stream 2 ma dwa wymiary.

Jeden, z ekologicznego punktu widzenia – nie jest to korzystne dla Europy rozwiązanie.

I drugi – jest to czysto polityczne przedsięwzięcie, i próba rozszerzenia prymatu Rosji w sektorze energetycznym, co jest groźne szczególnie dla naszej części Europy ( kraje unijne i Ukraina).

Co prawda – proces inwestycyjny trochę hamuje i pojawiają się analizy podważające ekonomiczną opłacalność tego projektu, dla strony rosyjskiej. Co prawda – Niemcy zaczęły mówić, iż ta sieć przepływu gazu nie może wyeliminować przepływu gazu rosyjskiego do Unii przez terytorium Ukrainy. Co prawda – USA chcą mocno blokować budowę Nord Stream 2: politycznie oraz ewentualnie ekonomicznie adresując sankcje gospodarcze wobec 5 firm europejskich, które w to przedsięwzięcie są zaangażowane (OMV austriackie, niemieckie BASF-Wintershall oraz Uniper, francuskie Engie, brytyjsko-holenderski Shell). Co prawda – przyjmowana właśnie, już po trilogu, nowa dyrektywa gazowa tworzy wymóg, iż europejskie reguły dotyczące konkurencyjności, unikania groźby monopolu również w sprawach cenowych, przejrzystości prowadzenia biznesu, kontroli UE nad rozwiązaniami także w krajach tzw.trzecich ( jak Rosja, jak Gazprom), rozdzielności prawnej podmiotu wydobywającego gaz i będącego operatorem przesyłu ( co jest problemem dla Gazpromu) – ograniczają w pewnym sensie negatywne skutki Nord Stream 2. Ale tylko w pewnym sensie. A to, że Francja i Niemcy wymusiły zmiany na końcu negocjacji ( i polski rząd się na to zgodził!!!) i w efekcie europejskie wymogi będą stosowane na terenie pierwszego europejskiego użytkownika przesyłu gazu ( wody niemieckie na Bałtyku) – osłabi kontrolę KE nad zasadami tego przesyłu i dostarczania gazu. To, co poza terenem UE będzie natomiast przedmiotem negocjacji między, w tym wypadku: Rosją a Niemcami, chociaż na szczęście pod pełną kontrolą Komisji Europejskiej. Zagmatwane……

Widząc oczywiste, negatywne skutki polityczne i biznesowe Nord Stream 2, trzeba być może w dyskusji wrócić do spraw środowiskowych i ponowić pytanie, czy Nord Stream 2 ma sens ze środowiskowego punktu widzenia.

Po czwarte wreszcie, kluczem do rozwiązywania zagrożeń dla Ziemi i dla nas ludzi, jest partnerstwo wszystkich podmiotów, stron zaangażowanych w te kwestie. Tylko we współdziałaniu można zrealizować ambitne plany walki z plastikiem i negatywnymi skutkami jego stosowania na taką skalę. Tylko w partnerstwie można walczyć ze smogiem, bo wtedy też ujawnia się, iż przyczyny smogu są różnorodne: od braku efektywności ekonomicznej, przez transport, na ogrzewaniu domów i mieszkań kończąc.

Ale to już temat na następny tekst.
Michał Boni
7 kwietnia 2019
Fragmenty tego tekstu pochodzą z mojego artykułu o trendach rozwojowych świata, zamieszczonego w publikacji: www.Mlodzi2018.pl