Wywiad w Euractiv – 60 lat Europy




Jedyną szansą dla Europy jako kontynentu jest Unia Europejska – uważa europoseł Michał Boni. Rozmawiamy z europosłem w  ramach naszego projektu na 60. rocznicę podpisania Traktatów rzymskich. 

 Co zawdzięczamy Unii Europejskiej ?

Projektowi Europejskiemu zawdzięczamy trwały pokój – o jakim po dwóch wojnach XX wieku można było tylko marzyć. I dodatkowo – to siła wspólnego charakteru projektu europejskiego pozwoliła połączyć wschodnie i zachodnie Niemcy, wschodnią i zachodnią Europę, realnie pokonać skutki Żelaznej Kurtyny i „zimnej wojny”.

Projektowi Europejskiemu zawdzięczamy warunki dla wspólnego rozwoju, kiedy przez lata okazywało się, że tylko silne regiony w wymiarze globalnym mogą sprostać konkurencji. Europa – z ideą wspólnego rynku, szeroko rozumianych zasad: swobodnego przepływu kapitału, ludzi, produktów, usług, ale i wartości i idei, oraz – w świecie cyfrowym:  danych i informacji – buduje swoją siłę. Do tych scalających wartości europejskich należy też solidarność. Bez niej nie byłoby możliwe pokonywanie różnic, polityka spójności, wspólne odpowiadanie na trudne i wspólne wyzwania.

Dlatego martwi odejście od zasady solidarności w sprawie kryzysu uchodźców. To zły znak Podważanie zasady solidarności oraz reguł wspólnego rynku: w sensie gospodarczym i społecznym –  jest jawną głupotą. W imię wąsko pojętych, ideologiczno-nacjonalistycznych miazmatów – chce się zniszczyć szanse rozwojowe nas wszystkich.

 

Czy UE wymaga przemian ? A jeśli tak – dlaczego i jakich – a także, co owe zmiany mają nam przynieść ?

Unia Europejska zmienia się nieustannie od swojego początku. Dostosowuje się do zmieniającego się świata. I do problemów, które niesie życie – i które trzeba rozwiązywać. Z pewnego punktu widzenia – przy ciągłym mitologizowaniu unijnej niesprawności – Unia jest o wiele sprawniejsza w rozwiązywaniu trudnych problemów, niż wiele krajów.

Jedno jest jednak słabością. Unia częściej reaguje na problem, kryzys, zagrożenie – niż wyprzedza swój czas. Zrobiła tak – zachowała się wyprzedzająco – myśląc o wprowadzeniu i wprowadzając wspólną walutę. Nie udało się co prawda osiągnąć celu – czyli powszechności Euro ( a to atut!). Zrobiła tak – stawiając na poszerzenie i wielką terytorialnie i narodowo Unię. Robi tak – budując wokół krajów Unii politykę sąsiedztwa, bo to tworzy klimat współdziałania gospodarczego oraz zwiększa bezpieczeństwo w każdym wymiarze. Robi tak – pracując nad Unią Energetyczną oraz Jednolitym Rynkiem Cyfrowym. Co spowalnia te procesy ? Co czyni je mniej efektywnymi ?

Odpowiedź jest jedna – słabością są kraje członkowskie.

To paradoks, bo Unia jest dla krajów członkowskich.

I jeśli coś wymaga zmian, to przebudowa mechanizmów osiągania wspólnych celów. Zdefiniowanie na nowo zasady subsydiarności – by wiedzieć, co naprawdę musi i powinno być rozwojowo ( w szerokim sensie rozumienia warunków rozwoju: łącznie z zasadą państwa prawa, regułami demokracji i swobody mediów, czy troski o prawa fundamentalne) wspólnie uzgadniane. I określenie – co jest i co dalej powinno być w kompetencjach krajowych.

Choć z merytorycznymi wyjątkami. Jeśli chcemy mieć konkurencyjne przewagi rozwojowe – to przy krajowych decyzjach dotyczących edukacji – pewne kanony edukacyjne ( np.nauka kodowania dziś i oswajanie edukacyjne ludzi z nowymi technologiami) powinny zostać uznane za wspólne.

I na koniec – długoterminowo patrząc: jedyną szansą dla Europy jako kontynentu jest Unia Europejska. Trzeba ją zmieniać, ale i wzmacniać. Osłabienie – powiedzenie: już starczy! zatrzymajcie się ! – byłoby początkiem końca.