UE na czele rewolucji 5G w Gazecie Wyborczej




Ledwo przyzwyczailiśmy się do sieci komórkowych czwartej generacji, czyli promowanego przez operatorów 4G lub LTE, a za rogiem już szykuje się kolejna, technologiczna rewolucja. Tym razem nie chodzi jednak tylko o szybsze odtworzenie wideo na YouTubie czy wgranie zdjęcia na Instagramie, ale o zmianę sposobu, w jaki funkcjonuje nasze społeczeństwo, jak żyjemy. Za sprawą Parlamentu Europejskiego mamy szanse stanąć na czele tego przełomu.

Eurodeputowani przyjęli w czwartek w Brukseli plan działania na rzecz budowy „europejskiego społeczeństwa gigabitowego” i sieci 5G. Dokument ten ma zapobiec błędom, które popełniliśmy, wprowadzając technologię 4G, przez co pozostajemy w tyle za Stanami Zjednoczonymi czy Japonią. Chodzi przede wszystkim o koordynację działań między krajami, stworzenie warunków do inwestycji i współpracy między operatorami oraz o dofinansowanie tego procesu przez Unię.

Rewolucja w szkole i na autostradzie

5G brzmi jak kolejne przyspieszenie otwierania się stron internetowych na smartfonie, jednak chodzi o znacznie więcej. Według założeń projektu 5G zrewolucjonizuje funkcjonowanie przemysłu i usług – również tych skierowanych do zwykłych obywateli. Jeśli prędkości przesyłu danych wzrosną zgodnie z planem do 750Mbit/s albo nawet do 1Gbit/s, to każdy uczeń w szkole będzie mógł jednocześnie, bez przeszkód, uczyć się z pomocą tabletu. Na obszarze 1 km2 będzie mogło być na raz podłączonych nie tysiąc urządzeń mobilnych, jak jest to teraz, ale milion. I nie chodzi tu o smartfony, ale o tzw. Internet rzeczy – inteligentne domy, miasta, przedsiębiorstwa, a nawet nasze auta.

Coraz częściej słyszymy o autonomicznych samochodach (wprowadza je już na rynek amerykańska Tesla), a po ulicach już jeżdżą pojazdy, które wspierają kierowców, samodzielnie analizując drogę i panujące na niej warunki. Wraz z wprowadzeniem technologii 5G samochody te będą w stanie na bieżąco porozumiewać się z centralą oraz między sobą, ostrzegając i wspomagając kierowcę czy nawet samodzielnie zapobiec wypadkowi.

Rewolucja dotknie ochrony zdrowia. Urządzenia monitorujące stan pacjenta, również w domu, przystosowane do korzystania z nowych standardów, będą w stanie w ułamku sekundy powiadomić lekarza, np. gdy stan zdrowia osoby cierpiącej na przewlekłą chorobę ulegnie nagłemu pogorszeniu. W wielu sytuacjach różnica czasu reakcji rzędu kilkudziesięciu sekund może zadecydować o życiu pacjenta.

Kolejnymi beneficjentami wprowadzenia tzw. społeczeństwa gigabitowego będą gracze. Najnowszym trendem na rynku gier komputerowych jest teraz rzeczywistość wirtualna. Czołowym inwestorem w tę technologię jest Facebook, co pozwala sądzić, że w niedalekiej przyszłości dosięgnie ona nawet portali społecznościowych. Jednak masowa dostępność tej technologii w sieci zależna jest od jakości i szybkości przepływu informacji, które zagwarantuje nam właśnie pakiet telekomunikacyjny promowany przez UE. Rozwiąże on też bolączkę e-gamingu, czyli profesjonalnych rozgrywek sieciowych, gdzie transmisje internetowe są często prowadzone ze znacznym opóźnieniem. Dla przykładu, gdy e-gracze strzelą w meczu gola, obserwujący internauta nieraz jeszcze przez kilkadziesiąt sekund widzi na swoim monitorze wynik 0-0.

Między Szwecją a Polską

Staraniom Parlamentu przewodniczy polski eurodeputowany z Europejskiej Partii Ludowej Michał Boni, b. minister administracji cyfryzacji w rządzie Donalda Tuska. W rozmowie z „Wyborczą” przestawia on wyzwania, przed jakimi stoi Europa. – Trzeba stworzyć perspektywę długofalowych inwestycji, elastyczne warunki do koinwestycji, czyli kilku operatorów dzielących się wybudowaną siecią, oraz mechanizmy badania konkurencyjności. Do końca tego roku plany narodowe w krajach UE powinny być uzupełnione o wdrożenie 5G, wraz z ustaleniem, jakie technologie będą wykorzystywane – wyjaśnia poseł.

– Żeby wdrożenie 5G było sprawne, potrzebna jest koordynacja. Kraje muszą wspólnie podejmować decyzje, równolegle wprowadzać programy pilotażowe, testy czy certyfikację. Takie działania podjęła już chociażby Szwecja, która namówiła do swojej strategii 5G kraje bałtyckie – komentuje eurodeputowany. Jak tłumaczy, przygotowania muszą rozpocząć się w najbliższych dwóch latach, jeśli chcemy, aby – zgodnie z planem – nowa technologia zaczęła działać komercyjnie w 2020 r.

Niestety, dla Polaków pojawia się przeszkoda w postaci podejścia naszego rządu. Jak informuje poseł Boni, nad Wisłą mówi się nie o najbliższych trzech latach, ale o 2022-23. – Jeśli nie skoordynujemy naszych działań z Unią i nie wdrożymy tej technologii w tym samym czasie, to pierwsza „inteligentna autostrada” poprowadzi z Berlina do Madrytu, a nie do Warszawy.

Warto zauważyć, że na pełne wdrożenie 5G potrzebne będzie ok. 500 mld euro, ale część tej kwoty, 50-60 mld zł, już wiemy, że będzie pochodzić z funduszy unijnych. Reszta według założeń Unii powinna pochodzić od inwestorów, czyli operatorów, oraz od samorządów. W Polsce na razie ani jedni, ani drudzy nie wypowiadają się głośno na ten temat. Dlatego, jak podkreślają eurodeputowani, potrzeba teraz przede wszystkim współpracy ponad interesami poszczególnych podmiotów, żeby wspólnie przeprowadzić kolejną technologiczną rewolucję i ponownie stać się wzorem dla reszty świata.