STULECIE – czas wspomnień




Czas odczuwania dziedzictwa: od poszukiwania własnych bohaterów wśród legionistów, inżynierów, nauczycieli, walczących o polskość ziemi chłopów, przez – śpiewanie ulubionych piosenek z „Szarą Piechotą”, czy lwowskim „Towarzystwem Weteranów”, fascynację, gdzie w Warszawie można kupić „maciejówkę”, i zastanawianie się, jaka to była owa słynna zupa pietruszkowa, którą Marszałek jadł ze smakiem w hotelu „Victoria” w Lublinie, chyba w 1924 roku.

Duże i małe rzeczy pozwalają dzisiaj, po latach – rozpoznawać Ducha Niepodległości.

W tym dziedzictwie kluczowi są Wielcy Polacy i Wielkie Polki.

Tworzący nowe poczucie Polskiego Interesu, jak rodzina Cegielskich, krok po kroku goniąca przemysł europejski w konstrukcji i sprzedaży najpierw maszyn rolniczych, tak potrzebnych wielkopolskim farmerom. Mówiący Polską, jak Helena Modrzejewska za granicą. Grający Polską na każdym fortepianie, jak Ignacy Paderewski. Zmieniający świat i naukę, jak Maria Skłodowska-Curie z odkrytym radem, ale i polonem. Szerzący wiedzę, jak Gabriel Narutowicz w Szwajcarii, przyszły, pierwszy Prezydent RP, zamordowany…

Ta scena na początku lat 90. XIX wieku, kiedy w Paryżu spotykają się i rozmawiają: Ignacy Paderewski i rozpoczynająca paryską i światową karierę Maria Skłodowska-Curie. O czym rozmawiali…, o czym marzyli…., jak wyobrażali sobie przyszłość…? Albo rozmowy jeszcze wcześniejsze, w Stanach Zjednoczonych między debiutującym Paderewskim a promującą go, słynną już Modrzejewską.

Rok 1918 odkrył, uwidocznił sens Niepodległości dwojako widzianej: jako zdolność do Czynu Zbrojnego (a więc walki o wolność i gotowość do obrony) oraz Czynu Obywatelskiego, cywilnego związanego z potencjałem rozwoju poprzez gospodarkę, kulturę, naukę, świadomość praw (także praw kobiet) i szacunek dla państwa budującego swoją demokrację oraz wzorce udziału w niej.

Cóż to byłaby za Niepodległość jednak, gdyby nie wysiłki Grabskiego reformowania gospodarki i tworzenia stabilności waluty… Cóż to byłaby za Niepodległość, gdyby nie decyzje o budowie Gdyni i maksymalnym wykorzystaniu skromnego polskiego dostępu do Morza Bałtyckiego… Cóż to byłaby za Niepodległość, gdyby nie decyzje o budowie magistrali kolejowej Śląsk-Gdynia, ale też uruchomienie polskiej Lux-torpedy kolejowej dla pasażerów kilku linii, czy rozrywkowego pociągu: Brydż-Narty na linii Warszawa, Zakopane, Krynica, Jaremcze na Huculszczyźnie (wschodnia perła letniego i zimowego wypoczynku).

Cóż to byłaby za Niepodległość, gdyby nie swoista masowość oddziaływania wierszy Skamandrytów, zapadające w pamięć role Solskiego, Bodo i piosenki Ordonki, znaczenie powieści Dąbrowskiej, czy Nałkowskiej, edukacyjne programy kierowane do kobiet i inspirowane przez Irenę Krzywicką, mądrość Stanisława Lorentza w gromadzeniu zasobów Muzeum Narodowego, czy międzynarodowy sukces najważniejszej światowo polskiej imprezy kulturalnej, jaką stał się zainicjowany w 1927 roku Konkurs Chopinowski.

Cóż to byłaby za Niepodległość, gdyby nie śmiałe plany Eugeniusza Kwiatkowskiego z 1935 roku dotyczące Centralnego Okręgu Przemysłowego i rozwoju przemysłu lotniczego, wybiegające projektami w lata 50, kiedy miało nastąpić wyrównanie poziomów życia między wszystkimi regionami Polski… A wizje Stefana Starzyńskiego, jak tamtejszy Sen o Warszawie… A lwowska szkoła polskiej matematyki?

A wielkie osiągnięcia Kusocińskiego, Konopackiej, Walasiewiczówny, polskich jeźdzców w sporcie, później i aż do dziś – kontynuowane przez Chychłę, Królaka, Krzyszkowiaka, Szmidta, Szewińską, Kuleja, Baszanowskiego, Szurkowskiego, Wszołę, Malinowskiego, Lubańskiego, Deynę, Lato, Bońka – aż do Małysza, Stocha, Lewandowskiego, Włodarczyk, Kszczota…

Wojna posiała śmierć i zniszczenie, przerwała naturalne procesy rozwojowe, zabijała istotę substancji narodu, jaką są elity: naukowców, nauczycieli, urzędników. Oprócz oporu zbrojnego, przygotowywania się do walki i jej prowadzenia, ważny był opór cywilny. Niezależne, niepodległe społeczeństwo, państwo podziemne, a w nim herosi walki o pomoc innym: Janusz Korczak, Irena Sendlerowa, Władysław Bartoszewski.

Jest niebywale istotne zrozumieć i docenić to wszystko, co stało się w Polsce po 1945 roku – przy braku suwerenności, przy politycznej dominacji Sowietów, przy troistości dramatycznego doświadczenia – życia w kraju, życia na emigracji i życia na emigracji wewnętrznej….

Przy paradoksie wydawania w Warszawie tygodnika „Kultura”, który mimo komunistycznych szefów wydał plejadę autorów tak niezależnych, jak Kapuściński, Osiatyński, Głowacki, czy wydawania w Maison Lafitte miesięcznika „Kultura” pod redakcją Jerzego Giedroycia, tej oazy wolności myśli, obrazowania i pióra: z dziełami Miłosza, Gombrowicza, Czapskiego, Herlinga- Grudzińskiego. I przy swoistej niebywałości zjawisk takich, jak „Twórczość” redagowana przez Iwaszkiewicza ( czy „Mapa pogody” nie jest wierszem stulecia, choć może strofy o Panu Cogito Herberta..?), „Dialog” Tarna i Puzyny, czy „ Tygodnik Powszechny” Jerzego Turowicza.

Odbudowa zniszczonego kraju, całkowicie zrujnowanej Warszawy, budowa przemysłu – przy niebywałych kosztach ludzkich i społecznych tworzy również dziedzictwo Niepodległości.

Czy kiedy m.in. z inspiracji profesora Kuratowskiego w 1948 roku powstała polska informatyka i pierwszy polski komputer w dziesięć lat później, rosło znaczenie późniejszych sukcesów wynalazczych i edukacyjnych (polscy mistrzowie programowania) – ktokolwiek wiedział, jak ważny w stulecie Niepodległości będzie cyfrowy wymiar świata? Czy pracujący w latach międzywojennych i w czasie wojny nad „Enigmą” – dzisiaj pracowaliby nad rozpoznaniem algorytmów w Sieci ? A w oparciu o jakie doświadczenia dojrzewała naukowa, astronomiczna wielkość prof. Wolszczana ? I czy – kiedy powstawały polskie osiągnięcia laserowe, m.in prof.Kaliskiego było jasne, że to jeden z wymiarów przyszłości ? O takiej samej sile oddziaływania, przydatności i efektywności codziennej, jak zakładane przez Marię Skłodowską-Curie instytuty radowe w Polsce w latach 20. …

Czy kiedy powstawały po odwilży Października 1956 roku filmy Szkoły Polskiej, którymi zachwycano się w świecie, czy kiedy polski teatr z przedstawieniami Axera, Swinarskiego, Grotowskiego, sztukami Mrożka robił furorę międzynarodową, albo polska szkoła plakatu, albo muzyka Pendereckiego, Kilara, Lutosławskiego, Góreckiego, a wcześniej Panufnika zdobywała uznanie w najlepszych salach koncertowych, to było jasne, że buduje się Siła Niepodległości……

Czy ktoś podważał sens i wagę akurat tych dzieł, bo powstawały w czasach komunizmu…A utrzymałby się Duch Niepodległości bez scen z Cybulskim z „Popiołu i diamentu” Wajdy, czy bolesnego uśmiechu Birkuta-Radziwiłłowicza i determinacji w szukaniu prawdy przez Krystynę Jandę w „Człowieku z marmuru” ? Albo bez „Wielkiej Improwizacji” z „Dziadów” Mickiewicza powiedzianej jakby jednym tchem przez Gustawa Holoubka….

Jest fenomenem polskiego ducha, że mimo opresji po II wojnie światowej, jak w XIX wiecznym doświadczeniu zaborów, umiał sprzyjać Niepodległej Wielkości.

Polska myśl, polski dorobek inżynierski, polska kultura – tworzyły kanon dojrzałej polskości: otwartej na świat, krytycznej często wobec własnej historii ( bo była Gdynia, ale była też i Bereza Kartuska) , niezależnej, zakorzenionej w przeszłości, ale zawsze zorientowanej w przyszłość.

Takie to było stulecie……

Michał Boni
Listopad 2018
( tekst oparty na różnych wątkach mojego własnego tekstu z sierpnia tego roku)