PARLAMENTARIUSZ (7) Ciekawy tydzień




Bardzo ciekawy tydzień.

Na początku Klub Obywatelski w Brukseli z udziałem Adama Michnika, Ludki i Henryka Wujców, Janka Lityńskiego prowadzony przeze mnie. Mocne wypowiedzi. O wyborach samorządowych, w których nie wygrał ani PiS, ani Platforma. Ale wygrał: z jednej strony – Grzegorz Schetyna jako akuszer i lider wspólnego, koalicyjnego działania, z drugiej zaś – społeczeństwo, zmobilizowane do aktywności. Mocne diagnozy. O zawłaszczaniu państwa przez PiS, ale i o tym, że jedyną odpowiedzią na to zawłaszczanie państwa – jest siła niezależnego społeczeństwa obywatelskiego. Takiego, które nie da się zawłaszczyć.

Po spotkaniu wiele osób przychodziło, by powiedzieć, jak ważne są takie spotkania. Jak ważne jest rozmawiać i objaśniać świat. I jak ważne jest być razem. Po spotkaniu, poszliśmy na Esplanadę Solidarności przed Parlamentem Europejskim i tak wznieśliśmy toast za Niepodległą przy tablicy upamiętniającej „Solidarność”.

Oznaki tego bycia razem mieliśmy przy wyborach samorządowych i one stworzyły wielką mobilizację społeczną w wielu miejscach. Ta mobilizacja powinna być utrzymana, a siła i zdolności koalicyjne powinny rosnąć. To ważne dla wyborów do Parlamentu Europejskiego – i możliwe do osiągnięcia. To ważne przy wyborach do Sentau – tak, by przeciw każdemu kandydatowi PiS stanął naprzeciw jeden kandydat obozu demokratycznego. To dałoby szansę na zwycięstwo w Senacie, a jakie to ma znaczenie dla równowagi władz – jest dla nas wszystkich jasne.

Kolejnego dnia tego tygodnia, w Komisji Wolności – wysłuchanie na temat sytuacji w Polsce. Komisja wysłała do Polski misję we wrześniu, kończy się praca nad raportem z tej misji. Konkluzje będą wyraźne i pro-wolnościowe oraz pro-obywatelskie.

Podczas wysłuchania z udzialem wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Timmermansa i bez udziału ministra Ziobro, który zrejterował – dyskutowano rzetelnie nad obrazem sytuacji w Polsce. Nie – grillowano Polski, jak nazywała to dziennikarka Polsatu – tylko przedstawiano fakty i argumenty pokazujące, jak bardzo Polska oddala się od wypełniania zasady praworządności. A wystarczy – podkreślałem to w swojej wypowiedzi – wrócić na ścieżkę szacunku dla europejskich wartości i zasad.

Nie tylko, jak się w końcu okazało – dla uznania postanowienia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie sędziów Sądu Najwyższego, ale i w sprawach dotyczących reguł wybierania członków i funkcjonowania KRS, czy Trybunału Konstytucyjnego, od czego spór o praworządność w Polsce się zaczął. I wreszcie kluczowe – zaprzestać skrajnego upolitycznienia całego systemu sądowniczego w Polsce, co PiS robi niszcząc niezależność sądownictwa, ale też właśnie zawłaszczając państwo. Podkreślali to podczas wysłuchania świetni mówcy z Polski: Adam Bodnar, Michał Wawrykiewicz z „Wolnych Sądów”, czy Małgorzata Szuleka z Fundacji Helsińskiej. Ale i przedstawiciele Komisji Weneckiej i Rady Europy, a także Europejskiego Stowarzyszenia Przedstawicieli Sądów, czy prof.Laurent Pech – mówiący o związku między niezależnością sądownictwa, swobodami obywatelskimi a demokracją.

Dobre spotkanie, i nawet napięcie między nami ( posłowie z Komisji Wolności upominający się o prawa i praworządność) a reprezentantami PiS – nie było aż tak duże, jak to poprzednio bywało.

Dodatkowo, w tym tygodniu w Muzeum Europejskiej Historii zorganizowałem spotkanie o roku 1968. O dziedzictwie buntów 1968 roku: wydarzeniach marcowych w Polsce ( Adam Michnik), Paryskim Maju ( Alain Lamassure, gaullista) oraz Praskiej Wiośnie, ale i interwencji wojsk sowieckich i Układu Warszawskiego w sierpniu 68 ( Jaromir Stetina z Czech, przyjaciel Havla oraz Ivan Stefanec ze Słowacji).

Trzy wątki były kluczowe.

Rola Związku Radzieckiego wówczas i Rosji obecnie w próbie wpływu na Europę ( z dominującej, imperialno-dyktatorskiej pozycji) – dla wszystkich debatujących cień Rosji był postrzegany jako groźny.

Rola buntu generacji młodych. Takiego, który ukształtował przyszłą, czyli dzisiejszą Europę. Bez doświadczenia 1968 roku nie byłoby wolności w naszej części Europy. Bo na doświadczeniu Marca’68 oparte było to, co wytworzyło KOR i Solidarność, a w konsekwencji wolność 1989 roku w Polsce. Bo na doświadczeniu Praskiej Wiosny, najazdu w Sierpniu’68 i późniejszej heroicznej śmierci Palacha – zbudowano Kartę 77 i opozycję w Czechosłowacji, a w konsekwencji Aksamitną Rewolucję 1989 roku. Bo na prawdziwych doświadczeniach Maja’68 ( nie tych z ekstremalnej, lewackiej części protestów ) oparto wartości, które dziś są w centrum wartości europejskich: wolności i prawa obywatelskie, równość, pełny dostęp do edukacji i szans życiowych, szacunek dla różnorodności i odmienności – bez względu na rasę, religię, kolor skóry, orientację seksualną, odmienności różnego typu.

Walka o wolności i prawa po obu stronach Żelaznej Kurtyny w 1968 przyniosła po latach efekt – wolność w całej, szerokiej Unii Europejskiej. To powinno być podstawą budowania europejskiej tożsamości dzisiaj, pół roku przed wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku.

I trzecia sprawa. Debata pokazała, jak ważne są więzi pomiędzy pokoleniami. Ja mówiłem o lekcji i dziedzictwie starszego brata. W 1968 roku miałem 14 lat, a mój brat, starszy ode mnie o 7 lat był na Politechnice Warszawskiej aktywnym uczestnikiem zdarzeń. Czułem ich atmosferę, patrzyłem na brata i chciałem go naśladować. Tak, jak całą generację starszych braci: od Michnika po Wujców i Lityńskiego ( symbolicznie rzecz ujmując) – obecnych na tej debacie.

Owocna wymiana zdań – bo pokazała też różnicę w doświadczeniach Wschodu i Zachodu, różnicę w rozumieniu wielu spraw, ale i w rezultacie – wspólnotę patrzenia na wspólną Europę.

A już po przyjeździe do Warszawy – razem z ambasadorem Ukrainy w Polsce zorganizowałem wieczór poświęcony 5 rocznicy rewolucji na Majdanie, ukraińskiej Rewolucji Godności. Wspaniała atmosfera na tym spotkaniu. Wspomnienie bohaterstwa, determinacji Majdanu. Wspomnienie tego zdarzenia politycznego, które tak, jak napisała Marci Shore było doświadczeniem egzystencjalnym. Wspomnienie siły Majdanu, który stał się sercem Europy, bo i o Europę chodziło podczas Majdanu.

Dyskutowaliśmy – z udziałem ukraińskich przyjaciół, Leszka Balcerowicza – wspaniałe wystąpienie o reformowaniu Ukrainy, ekspertów od migracji i dezinformacji, artystów, liderów organizacji obywatelskich polskich i ukraińskich – o Majdanie, o jego dziedzictwie, i o potrzebach reform. Balcerowicz przypomniał, że po Majdanie – władze ukraińskie, ekipa Poroszenki wprowadziły reformy, które pozwoliły uniknąć Ukrainie najgorszego, skrajnej katastrofy, która groziła gospodarce i państwu. To nigdy nie było widoczne, rzadko o tym mówiono publicznie, i opinia społeczna niewiele na ten temat wie. Podkreślano również, że to, co w reformach robi Ukraina ( niebywała rola decentralizacji) dzieje się w cieniu agresji rosyjskiej, wojny, zajęcia wschodniej części Ukrainy i aneksji Krymu.

Na zakończenie powiedziałem, że bardzo chcę, by Ukrainki i Ukraińcy mieszkający obecnie w Polsce – czuli się tu, w Warszawie, jak u siebie w domu. I że ja czuję się w Kijowie, Dnipro, Odessie, Lwowie, też na linii kontaktowej ( linii przerwania ognia) – jak u siebie. Oraz – że razem powinniśmy się czuć w Europie, jak u siebie w domu…..

To byłoby pełne ucieleśnienie idei Majdanu…

Intensywny, ciekawy tydzień.