PARLAMENTARIUSZ (4) Stereotypy i polityka




Zacznę od czegoś bardzo pozytywnego.

Ostatniego dnia posiedzenia parlamentu w Strasburgu – ogłoszono tegoroczny werdykt co do Nagrody im.Sacharowa. Ta nagroda ma długą, 30 letnią historię. Jakby u jej progu, jeszcze przed 1989 rokiem wyróżniono nią Aleksandra Dubczeka, twórcę Praskiej Wiosny 1968 roku. Nagrodę przyznawano wielu osobom w Europie i świecie walczącym o podstawowe wolności i prawa. Tym razem otrzymał ją ukraiński filmowiec Oleg Sencow, skazany w Rosji na 14 lat więzienia za – tak naprawdę WOLNOŚĆ WYPOWIEDZI, za mówienie prawdy o rosyjskim najeździe na Krym i Donbas, wschodnią część Ukrainy. Przez miesiące Sencow prowadził wyczerpującą głodówkę.

Te nagrody mają symboliczny charakter. Przypominają o bohaterach wolności. Wzmacniają walkę o uwolnienie uwięzionych, uświadamiają opinii publicznej świata, co dzieje się – na Ukrainie, kiedy Rosja atakuje, w Afryce, Azji, Ameryce Południowej, kiedy dyktatorzy i autorytarne rządy niszczą swobody obywatelskie. Procedura wyłaniania laureatów trwa kilka miesięcy. Wszystkie grupy polityczne są w to zaangażowane. Towarzyszy temu powaga, nie stereotypowa przepychanka polityczna – choć np.w tym roku trzeba było namówić grupy nacjonalistyczne w PE, by się wstrzymały od głosu, by osiągnąć rezultat.

Te same grupy były oczywiście przeciwne rezolucji, jaką Parlament Europejski przyjął piętnując rozpowszechnianie się w Europie ruchów faszystowskich, groźbę ich coraz większej, tolerowanej przez różne władze aktywności – od manifestacji, przez wydawnictwa, ale też i ataki na innych oraz promowanie ksenofobii, rasizmu i nawiązywanie do symboliki nazistowskiej. Wniosek z tej rezolucji jest jasny – są uzasadnione obawy, że bez zakazu tych działań, które nie tylko łamią wartości europejskie, ale łamią też prawo, siła faszyzmu będzie rosła w czasach mroku populistycznego w Europie.

Przepychanki polityczne są tym ostrzejsze i uciekają się do stereotypów myślenia – im bliżej jest czasu wyborczego ( wybory do Parlamentu Europejskiego – 26 maja przyszłego roku).

Kiedy trwała debata o rezolucji poświęconej Facebookowi, po majowym wysłuchaniu w PE Marka Zuckerberga, po dyskusjach w komisjach o problemach, jakie ujawniła cała afera Cambridge Analytica i Facebooka, wyciek danych osobowych, ich użycie do celów stricte politycznych w kampanii politycznej – oprócz poważnych wątków i rekomendacji, pojawiło się mnóstwo gry politycznej, pod publiczkę.

Byli posłowie, którzy mówili o potrzebie jasnych reguł w świecie cyfrowym, gdy uczestniczy on w kampaniach politycznych. Reguły finansowania reklam politycznych muszą być przejrzyste, a finansujący ujawnieni. Przekazy polityczne muszą być sygnowane przez komitety wyborcze i kandydatów, a nie wnikać „podkorowo” do świadomości użytkowników poprzez automatyzm pracy botów i algorytmów. Dezinformacja – musi być sprawdzana i wyjaśniana. Żeby tak się stało głównie trzeba współpracy w Sieci wszystkich partnerów, a nie restrykcyjnego prawa o niejasnych podstawach. Ale olbrzymia grupa posłów mówiła tylko o zakazach dla Facebooka i amerykańskich korporacji. Jakby ten cyfrowy antyamerykanizm miał rozwiązać europejskiej problemy polityczne…

Prawdziwym zródłem problemów jest populizm, i styl emocjonalno-populistycznej polityki, a Internet daje tylko narzędzia. Tak, jak radio zwielokrotniało emocjonalną siłę oddziaływania przemówień Hitlera.

Stereotypy zwyciężają, kiedy mowa o otwartości w Internecie. Wszyscy są za otwartością, dostępem do publicznych danych.

Ale, kiedy prezentowałem na grupie roboczej zajmującej się małymi i średnimi przedsiębiorstwami – zmiany w dyrektywie o ponownym użyciu informacji publicznych u niektórych pojawiły się skrajne wątpliwości. Dlaczego dane rządowe mają być udostępnianie ? Za tym kryje się przekonanie, że rządzenie jest czymś sekretnym, a nie otwartym na obywateli. Dlaczego publiczne przedsiębiorstwa (np.poczty) mają też udostępniać do przetwarzania swoje dane ? Przecież zdaniem niektórych, to osłabi ich konkurencyjność w grze z firmami prywatnymi. Toteż mówiłem o potrzebie zasady FAIR, tak, by otwieranie danych właśnie nie podważało konkurencyjności. Dlaczego dane przestrzenne, o transporcie, o ruchu, o stanie środowiska -jakimi dysponują instytucje publiczne mają być udostępnianie za cenę kosztu ich przygotowania do udostępnienia ? Przecież instytucje publiczne mogłyby na tym zarabiać krocie…

Ci, którzy tak myślą – są w erze ukrytych, a nie otwartych danych. A tak naprawdę to otwarte dane zmieniają dzisiejszy świat.

Skoro bowiem dane publiczne powstają z pieniędzy podatników, to powinny móc wracać do podatników. A najlepiej jest, jak wracają do małego biznesu, by ten przetwarzając dane sektora publicznego budował dla ludzi różne wygodne usługi. Ile dziś wjeżdżając do jakiegoś miasteczka możemy się dowiedzieć o jego historii, atrakcjach turystycznych, hotelikach i knajpkach, bo władze lokalne zdecydowały udostępnić dane, a ktoś je przetworzył na prosto dostępne aplikacje w naszych telefonach ! To jest właśnie ta otwartość, i jej dalszy rozwój jest potrzebny – właśnie dzięki zmianom w prawie, nad czym jako sprawozdawca w dwóch komisjach pracuję.

Oby w końcówce prac nad tymi rozwiązaniami nie zwyciężył stereotyp zamkniętego świata jako bezpiecznego dla rozwoju biznesu.

Stereotypy z całą mocą pojawiły się przy dyskusji o Systemie Informacyjnym Schengen.

To trzy ważne regulacje. Umożliwiają poprzez wymogi prawne, ale i technologiczne ( osławiona interoperacyjność – czyli to, że różne systemy informatyczne wzajemnie się czytają i rozumieją) -wymianę informacji z granic w czasie realnym między krajami i służbami granicznymi, policją, agencjami takimi, jak EUROPOL, czy Frontex. Do tej pory te dane były zamknięte w krajach, nieraz w oparciu o dobrą wolę i specjalne nakazy – przekazywano je sobie.

Teraz – pod rygorami ochrony prywatności i bezpieczeństwa – będą mogły być przekazywane i analizowane, właśnie docelowo w czasie realnym. To ułatwi walkę z terroryzmem, przestępczością, identyfikowaniem uchodźców chcących wkroczyć do UE nielegalnie. Ale też ułatwi poszukiwanie osób zaginionych, szczególnie dzieci.

Były jednak głosy przeciwne, właśnie stereotypowe, wygodne do gry politycznej, do krzyczenia, że się chroni obywateli, jak się jest przeciw tym rozwiązaniom.

Jedni mówili w debacie, że to rodzi skrajne niebezpieczeństwo naruszenia danych danych osobowych, i będzie ułatwiało ataki na niewinne osoby. A to nieprawda – bo rygory ochrony i sprawdzania, ale też i odwołań są jasno sformułowane. Inni wykrzykiwali – że to nie obroni Europy przed terroryzmem i zalewem migrantów, bo tylko mury, zakazy i druty nas ochronią i każdy kraj powinien to robić na własną rękę, a nie jakaś Unia Europejska !!!!

Ciekawe, jak przekonania ideologiczne i stereotypy z nimi związane mogą się przekładać na dyskusję o bardzo praktycznych rozwiązaniach. Szczęśliwie, w głosowaniu olbrzymia większość przyjęła regulacje o Systemie Informacyjnym Schengen.

No, a szczytem walki na stereotypy była wcześniejsza, i obecna – w trakcie posiedzenia Parlamentu – debata o plastiku.

Z jednej strony od wielu miesięcy trwała akcja ośmieszania działań mających na celu zakazać powszechności używania plastiku, w tym talerzyków, kubeczków, sztućców, słomek, pojemników na żywność zrobionych z nie-degradowalnego materiału, pałeczek bawełnianych, mówiono także o balonach, oczywiście również o torbach. Ambitny cel, by zredukować do 2025 roku o 25% używanie plastiku – traktowano jako zagrożenie dla przemysłu europejskiego. Czyli – ośmieszano te pomysły i pokazywano ich negatywne ekonomiczne skutki.

Tymczasem koszty kryzysu środowiskowego i straty z tytułu zanieczyszczenia plastikiem wynosić mogą ok. 22 mld euro do 2030 roku, zaś koszty oszczędności dla konsumentów z tytułu ograniczenia krążenia plastikowych produktów, to ok.6,5 mld euro. Oczywiście, jest też koszt dostosowania przemysłu do zmian – wynosi 3,2 mld euro.

Ten bilans pokazuje, że warto stawiać ambitny cel: dla dobra środowiska i jakości naszego życia, ale odsłania również anty-stereotypową prawdę, że koszty poprawy jakości środowiska nie są relatywnie aż tak wysokie. Może więc decyzja parlamentu jest opłacalna. Tym bardziej, że będzie kształtowała nowe postawy, promowała nowe wzorce zachowań.

A z kolei, w sposób dosyć racjonalny nie zakazano wypuszczania w powietrze balonów, dopuszczono używanie małych torebek, stworzono czas przejściowy dla szpitali i instytucji publicznych, by już zamówione w przetargach publicznych talerzyki, sztućce, bawełniane pałeczki mogły być używane do końca 2023 roku.

Anty-środowiskowy stereotyp został pokonany przez racjonalność kalkulacji i wybór ambitnego rozwiązania.

I tak to właśnie, polityka zderzona z populistycznymi stereotypami – co jakiś czas próbuje ocalić swój sens. Sens, którego istotą nie jest pokrzykiwanie w imię manipulacji wyobrażeniami ludzi, ale rozsądne służenie ludziom.