O Aleppo i o tym, dlaczego współczesna polityka jest bezradna




Dojmujące poczucie bezradności. Dzień po dniu. Godzina po godzinie. Minuta po minucie. Bomby, zniszczenia, martwe dzieci na ulicach. I żołnierze Asada mordujący tych, którzy ocaleli. Świat widzi, co się dzieje  – nie umie znaleźć sposobu, by zatrzymać te falę potworności. Tym sposobem bezradność prowadzi do bezkarności tych, którzy popełniają zbrodnie przeciwko ludzkości.

Wzajemne obwinianie się Rosji, terrorystów z ISIS, Asada, Ameryki i Europy. Konflikt wewnętrznie zablokowany. Apele, rezolucje, oświadczenia. Dobra wola i obojętność. Polityczne gry i wielka energia wolontariuszy całego świata, głośno krzyczących o Aleppo, organizujących pomoc humanitarną. To oni łamią zmowę obojętności i bezradności – choć jeszcze na niewielką skalę.

Pamięć ludobójstwa i zniszczenia. Aleppo jak Srebrenica. Aleppo jak Warszawa zaraz po Powstaniu.

W Parlamencie Europejskim padały różne opinie, głosy i pytania dotyczące Syrii.

Mówiono, że: „Putin jest  złem wcielonym, Asad jest straszliwym dyktatorem, ale złem najgorszym są fundamentaliści z teokratycznego państwa islamskiego”.

Inny głos: „Czemu Asad i Rosja walczą nie z fundamentalistami-terrorystami, ale z umiarkowaną opozycją syryjską”?

Jeszcze inna wypowiedź: „Czy szefowie rządów europejskich, Rada Europejska wyślą jasny sygnał w sprawie Syrii, czy przestaną zamurowywać granice europejskie, przed tymi, którzy z tej syryjskiej pożogi uciekają ratując życie”?

Nigel Farage: „Demokratyczna rewolucja odnowienia państw narodowych trwa, nie chcemy nowej polityki obronnej Unii Europejskiej i angażowania się w obce sprawy”.

Marcel De Graaf z Frontu Marie LePen: „Wydalono z Europy Afgańczyka, który zgwałcił kobietę; każdy uchodźca może gwałcić nasze żony i córki”.

Przypomina to chocholi taniec bezradnej współczesnej polityki.

A dlaczego współczesna polityka jest tak bezradna?

Bo jest skupiona na sobie, na retorycznym samozachwycie.

Bo jest skupiona na manipulacjach, by zdobywać rząd dusz i wygrywać wybory.

Bo jest skupiona na post-prawdzie: dane, fakty nie mają już znaczenia, liczy się rozpalanie emocji. 

Bo jest skupiona na egoizmach narodowych i ulega im coraz bardziej. Bo siły racjonalne we współczesnej polityce uginają się pod presją nienawistnej mowy populistów. Bo wola mówienia, gadania jest olbrzymia – a wola podejmowania decyzji, działania jest coraz mniejsza.

A Aleppo to konsekwencja tej polityki.