Europa – marzenia, potrzeby, możliwości cz. 3




W momencie lekkiego zmęczenia projektem europejskim – Historia przyniosła Europie wygrany los. Polska „Solidarność”, słabnący Związek Radziecki, Papież Jan Paweł II mówiący o całej Europie jako Europie wartości, twarda polityka amerykańska upominania się o wolności – w efekcie wywróciły Mur Berliński.

W STRONĘ WIELKIEJ, SZEROKIEJ UNII

Dla silnych Niemiec oznaczało to imperatyw unifikacji: wielkiego procesu łączenia wschodnich i zachodnich Niemiec, łączenia rodaków, budowania tożsamości, która w oczywisty sposób była niemiecka, ale zarazem była otwarta na europejskość. To, co lokalne, regionalne i narodowe – nie musiało być w żadnej sprzeczności z europejskim uniwersalizmem.

Dla Unii Europejskiej – otworzyło to po raz pierwszy szansę na spojrzenie na Europę jako projekt, który mógłby być całością: nie tylko Północy i Południa, ale Zachodu oraz Wschodu. Nie było tak, że wszyscy zaakceptowali taką wspólną drogę do poszerzenia Europy. Bo sama dyskusja na ten temat odsłaniała jeden z kluczowych problemów tej szerokiej Unii Europejskiej: zróżnicowanie, różnorodność, wielość prędkości rozwojowych.

Ale kolejna generacja Europejczyków mogła uznać, że ma wspólny cel o wielu wymiarach.

Gra była warta świeczki, żeby zbudować warunki dla wielkiego 500 milionowego rynku (w punkcie startowym 1957 roku „ówczesna Unia” liczyła 186 milionów mieszkańców) i spowodować swobodny przepływ towarów i usług: od włoskich makaronów, hiszpańskich oliwek, niemieckich samochodów, francuskich serów aż po polskie meble, czeskie piwo i węgierski Tokaj. Gra była warta świeczki – żeby stworzyć bezpieczeństwo od Gibraltaru po Bug, choć widać było olbrzymią niesprawność Unii przy rozwiązywaniu problemów podczas wojny bałkańskiej. Skądinąd jednak tylko perspektywa europejska oferowana krajom bałkańskim po zakończeniu tej wojny – mogła wyznaczyć im horyzont reform i stworzyć ramy dla pokoju. Gra była warta świeczki, by dać Europejczykom wygodne prawo do poruszania się po Europie bez granic, choć z regułami Schengen, a młodym dać Erasmusa. Gra była warta świeczki, by silna Unia Europejska stanowiła realnego partnera wchodząc w relacje z USA i Rosją, a także – nabierającymi znaczenia Chinami.

Lata 90. to po stronie krajów aspirujących do Unii – ciężka praca nad stowarzyszeniem. A dla krajów ówczesnej Unii, już z Austrią, Szwecją i Finlandią – to wspólny wysiłek nad zbudowaniem Unii w takim jej kształcie, który jest zbliżony do tego, co funkcjonuje obecnie. Początkiem tego wysiłku było podpisanie w 1992 roku Traktatu z Maastricht wyznaczającego ramy reguł gospodarczych. A swoistym zwieńczeniem tego wysiłku – stało się wprowadzenie euro, choć w efekcie nierównomierności tempa przystępowania do euro (lub wyboru opcji pozostania poza wspólną walutą) – powstała odrębność strefy euro. Bardziej zresztą był to rezultat procesu gospodarczej integracji, niż efekt domknięcia wizji politycznej, co dzisiaj mści się niekiedy.

Bo to waluta – oprócz języka i dziedzictwa – jest w wielu miejscach Europy wyznacznikiem tożsamości i poczucia suwerenności. I upominający się o suwerenność – bez względu na słuszność tego upomnienia – organizując się przeciwko euro skupiają szeregi przeciwko Unii Europejskiej w ogóle. Dodają do tego zarzuty – skostnienia biurokratycznego Unii albo unijnej paranoi związanej z chęcią uregulowania wszystkiego. Rzeczywiste słabości unijne mieszają się z mitologizacją absurdów unijnych. To dało pożywkę do „fałszywek informacyjnych”, które zdominowały debatę przed „Brexitem”.

Wielkie Rozszerzenie Unii Europejskiej odbyło się w 2004 roku – 10 krajów. Bułgaria i Rumunia weszły do Unii w 2007 roku, a Chorwacja w 2013. To był i jest sukces – wystarczy zobaczyć tabele mierników konwergencji oraz przyspieszenie wzrostu i rozwoju, przy wielu jednak deficytach i słabościach. Wystarczy ocenić, jak pracowały narzędzia europejskiej polityki solidarności. Bo wejście do rodziny europejskiej, do instytucji rodziny europejskiej 13 nowych państw – wymogło na nowo konieczność zdefiniowania zasad solidarności europejskiej i tego, jak mają funkcjonować narzędzia polityk strukturalnych. Żeby ten sukces stał się możliwy, to bogatsi musieli wziąć na siebie ciężar kosztów polityki solidarności, szczególnie w latach 2004 – 2020.

Ale ten sukces zderzył się w 2008 roku z kryzysem gospodarczym i jego dramatycznymi konsekwencjami dla kilku krajów, wzrostem bezrobocia, i zapaścią w strefie euro. Jednak, pomimo stereotypu i mitu nieudolnej Unii – Unia Europejska i kraje członkowskie dały sobie radę z tym kryzysem. Rezultatem stała się Unia Bankowa, a po doświadczeniach z Ukrainą i Rosją – powstała koncepcja Unii Energetycznej. Teraz Unia, próbuje sobie radzić z kryzysem uchodźców i zagrożeniem terroryzmem. Równolegle podejmując wielki projekt Jednolitego Rynku Cyfrowego oraz rozwoju zmieniającej gospodarkę i codzienność ludzi – infrastruktury 5G – ultra szybkiego Internetu.

U początków, w 1957 roku wartość gospodarki europejskiej w PKB w wartościach z 2015 roku – wynosiła 2 tryliony Euro, obecnie: 7 razy więcej – 15 trylionów Euro.

W taki właśnie sposób Unia Europejska odpowiada na potrzeby swoich obywateli. Jak do tej pory – wydaje się – że wszystkie pojawiające się kryzysy unijne udawało się rozwiązywać. Podstawą była kluczowa dla Unii zasada – zarządzać kryzysami poprzez silną współpracę. Jasne, że było to łatwiejsze w Unii mniejszej, a jest trudniejsze – przy, już w najbliższej przyszłości, 27 krajach: ich rządach, scenach politycznych, tradycjach i kulturach politycznych, zwyczajach społecznych.

Michał Boni

Marzec 2017

W 60 rocznicę Traktatów Rzymskich