Europa – marzenia, potrzeby, możliwości cz. 2




Można chyba powiedzieć, że pod koniec lat 60. projekt europejski zderzył się z pierwszym kryzysem wyrastającym z konfliktu pokoleń.

KRYZYSY UNIJNE A POTRZEBY EUROPEJCZYKÓW

Rewolucja Beatlesów i Twiggy, rozruchy na paryskich ulicach w maju 68 roku, przebudzenie Praskiej Wiosny 68 czy nawet Wydarzenia Marcowe w Polsce – choć innego charakteru, pokazały jasno, że powojenni 20 latkowie zaczęli inaczej patrzeć na siebie i otaczającą ich rzeczywistość.

Upominali się o przejrzystość demokracji i rządzenia. Walczyli ze skorupą starych wzorców obyczajowych. Domagali się równych praw dla wszystkich – zarówno jeśli chodzi o szacunek dla Każdego, jak i dostęp Każdego do powstających szybko w dynamicznym rozwoju dóbr i usług.

Paradoksalnie – kontrkultura lat 60. była sprzeciwem wobec nadmiaru wzorców konsumpcyjnych ( „Człowiek jednowymiarowy” Marcuse’a), jak i głosem upominającym się o równy dostęp do konsumpcji. Wszystkie te zdarzenia rozgrywały się w konkretnych miastach i krajach – i to rządy narodowe musiały stawić czoło tym wyzwaniom.

Ale część odpowiedzi na pojawiające się problemy miała w sobie coś wspólnego. Dotyczyło to oczywiście zachodniej Europy – była to wrażliwość na potrzeby demokratyczne, upowszechnienie dostępu wszystkich do owoców rozwoju oraz wrażliwość na sprawy związane z równym traktowaniem. Mocno od tego momentu zaczęła wzrastać świadomość spraw ekologicznych. Hasła ze studenckich barykad przechodziły do głównego nurtu europejskich wartości.

W pokoleniowo postrzeganej historii ostatnich 60 lat projektu europejskiego zdarzały się jednak kolejne punkty zwrotne.

Lata 70. i 80. rozwijały wspólnotową siłę Europy. Przyłączały się nowe kraje zachodniego świata dostosowując się do reguł akceptowanych jako wspólne zarówno w sferze gospodarczych wolności, jak i uznania zasad państwa prawa ze wszystkimi tego konsekwencjami. Nie oznaczało to, że nie pojawiały się sprawy sporne. Ale umiano zawsze znaleźć kompromis – czy to dla rozwiązań typu opt-out dających prawo do odmienności, czy dla rabatu brytyjskiego, czy dla presji konkurencji technologicznej pojawiającej się w świetle wyścigu zimnej wojny i relacji między USA a ZSRR.

Procesu budowania trwałego pokoju w Europie nie naruszyły też tragiczne wydarzenia terroryzmu europejskiego lat 70. – ani włoskie „Czerwone Brygady”, ani „Baader Mainhof” nie sprowadziły głównego nurtu europejskiego na manowce radykalizmu. Stało się tak dzięki państwom europejskim, a nie bezpośrednio Europejskiej Wspólnocie. Ale bez tej Wspólnoty – nie byłoby możliwe uświadamianie sobie, jakich wartości trzeba w Europie bronić.

Wszystko to, co wypracowywano od lat 60. do końca XX wieku pokazywało coraz wyraźniej, jak istotnym punktem odniesienia dla rozwoju poszczególnych krajów europejskich stają się struktury Europejskiej Wspólnoty oraz rosnąca gotowość przywódców europejskich do współpracy – szerszej, niż bilateralna dyplomacja.

Jeszcze przed zaostrzeniem sytuacji globalnej w latach 80. udało się światu jakimś trafem podpisać Akt Helsiński i rozpocząć proces wspólnej troski o wartości fundamentalne – takie jak prawa obywatelskie i prawa człowieka. Ta „troska” różnie wyglądała – w Polsce z jednej strony powstał w 1976 roku KOR, w Czechosłowacji Karta 77, z drugiej strony przecież nie uchroniło to dysydentów przed prześladowaniami w krajach bloku sowieckiego. Ale różnica była istotna – budziła się i rozwijała sieć wymiany informacji związana z Helsińskimi ustaleniami.

Młodemu pokoleniu wchodzącemu w życie zawodowe i publiczne od połowy lat 80. mogło się jednak wydawać, że projekt europejski stracił swoją atrakcyjność. Że osiągnięto tyle, ile było możliwe – rósł poziom życia.

Starano się wyrównywać szanse rozwojowe krajów – nowo tworzona polityka spójności potęgowała możliwości odrabiania ekonomicznych i cywilizacyjnych zaległości przez Hiszpanię, Portugalię, Irlandię i Grecję.

Powstawały autostrady i nowe linie transportowe, modernizowano energetykę, a rolnictwo dzięki Europejskiej Wspólnej Polityce Rolnej i dopłatom – kwitło.

Ale – umykał szerszy sens i cel. Ówczesna Wspólnota Europejska spełniała potrzeby swoich obywateli, ale brakło marzeń na przyszłość. Przyszłość nie miała ani swojego kształtu, ani kierunku.

Michał Boni
Marzec 2017
W 60 rocznicę Traktatów Rzymskich