Cywilizacyjne wyzwania piątej generacji w Rzeczpospolitej




Dobre warunki dla budowy infrastruktury ultraszybkiego internetu są kluczowe dla wpisania się Polski w cywilizacyjną rewolucję technologiczną – pisze Michał Boni, poseł do parlamentu europejskiego, były minister cyfryzacji.

Musimy to zrobić, by tworzyć razem z innymi krajami europejskimi nowe przewagi konkurencyjne oraz poprawiać jakość życia Europejczyków.

Jakie jednak te warunki są? Po pierwsze, trzeba pokazywać opinii publicznej, że nie chodzi tylko o nowe techniczne rozwiązania i biznesy, ale o korzyści, jakie z nich wyniesiemy my, wszyscy. Bo nie będzie sprawnej telemedycyny ani błyskawicznych diagnoz naszego zdrowia bez szybkiego analizowania i przesyłania danych do centrów medycznych. Bo nie będzie efektywnego zarządzania wszystkimi funkcjami miasta bez superszybkości w sieci. Bo nie będzie cyfrowej szkoły czerpiącej z milionów zasobów edukacyjnych i dającej szanse na ich równoczesną wymianę bez co najmniej 1 giga w szkołach.

Po drugie, nie będzie 5G bez dobrych, wysokich, opłacalnych inwestycji rynku – tylko podmioty rynkowe zbudują 5G, żadne państwowe wydmuszki. Ale te inwestycje potrzebują zachęt oraz w wsparcia z funduszy europejskich, o co już dziś trzeba zabiegać w programach: „Wsparcie łączenia Europy”, „Cyfrowa Europa”, „Horyzont Europa”. I ważne – żaden obszar nie może być wykluczony z 5G. Tylko wtedy korzyści ultraszybkiego internetu będą społecznie powszechne.

Po trzecie, opłacalność inwestycji wiąże się z tym, czy rygory dotyczące oddziaływania pola elektromagnetycznego zostaną w naszym kraju unowocześnione i dopasowane do współczesnych wymogów, a nie histerycznie będą podtrzymywane przepisy rodem z lat 70. Zupełnie dziś niepasujące do realnych norm zdrowotnych. Stare przepisy podrażają koszty inwestycji do niebywałych rozmiarów. Ale też uniemożliwiają np. umieszczanie małych nadajników w gęstej sieci budynków miasta – bo okazywałoby się, że człowiek musiałby stać w 6-metrowej odległości od tych budynków. Absurd!

Po czwarte, już dzisiaj trzeba się szykować do przejrzystych przetargów nie tylko na zaległą w jakimś sensie siedemsetkę, ale i do uruchomienia częstotliwości 3,6–3,8, a 3,4–3,6 jak najszybciej. To wymaga współdziałania Polski w jak najlepiej i jak najmocniej zharmonizowanej alokacji spectrum w Unii Europejskiej. Tym, co może przyspieszyć ten proces, byłyby klarowne decyzje o wyborze miasta pilota prac nad 5G z zadaniem wdrożenia rozwiązań do 2020/2021 roku.

Po piąte, inwestycje w 5G wymagają rozwoju i inwestycji w otoczenie: urządzenia wspomagające, uzupełniające, konfiguracje różnych urządzeń, by na przykład internet rzeczy mógł zacząć szybko funkcjonować. Musi być jasne, które z urządzeń na rynku są najlepsze, najbardziej efektywne oraz bezpieczne, certyfikowane, nietworzące zagrożeń dla jakości funkcjonowania ani zasad cyberbezpieczeństwa. 5G wymaga ekosystemu wysokiej jakości.

Po szóste, można byłoby wzmocnić oraz przyspieszyć prace nad ultraszybkim internetem – podejmując partnerską współpracę przy budowie sieci 5G przy autostradach, by stosunkowo szybko i sprawnie stały się one dostępne dla samoprowadzących się samochodów. To dobry test na europejską kooperatywność oraz technologiczną gotowość do nowych rozwiązań.

I po siódme, budowa nowej, kluczowej dla technologicznego zwrotu infrastruktury otwiera zupełnie nowe szanse rozwojowe dla kraju. Trzeba to jednak dostrzec we wszystkich wymiarach i w sposób całościowy.