Równowaga pomiędzy prywatnością w sieci a innowacją cyfrową


Prywatność w sieci to w dzisiejszych czasach kluczowy obszar. Nakładane na niego regulacje muszą być zorientowane na przyszłość i sprzyjać innowacjom. Przedstawiony raport, który zaprezentowano na posiedzeniu Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE), nie spełnia tych wymogów. Dlatego też Grupa EPL nie poparła zaprezentowanego raportu.

Michał Boni, sprawozdawca Grupy EPL podkreśla, że „poufność komunikacji to podstawowe prawo obywateli UE, które należy chronić”. Jednocześnie zwraca uwagę, ze dziś „przetwarzanie danych jest motorem innowacji cyfrowej i nowych możliwości rozwoju biznesu dla europejskich firm, które zatrudniają miliony Europejczyków”. Zdaniem europosła przetwarzanie danych otwiera też nowe możliwości dla zapewnienia Europejczykom bezpieczeństwa, na przykład w zwalczaniu pornografii dziecięcej w sieci, czy w przeciwdziałaniu epidemiom poprzez lokalizacje obszarów ryzyka.

Michal Boni ubolewa jednak, że „zaproponowane rozwiązania nie dają możliwości rozwoju tego typu technologii”.

„Chciałbym podkreślić, że pomimo odmiennych stanowisk, doceniam współpracę ze wszystkimi ugrupowaniami biorącymi udział w dyskusji. Wspólnie dążyliśmy do kompromisu. Niestety, okazało się to niemożliwe, ale to nie koniec negocjacji w sprawie regulowania prywatności w sieci. Będziemy kontynuować negocjacje trójstronne z państwami członkowskimi i Komisją Europejską. Grupa EPL uważa, że Europejczycy powinni cieszyć się zarówno wysokim poziomem prywatności, jak i szeroką gamą innowacyjnych produktów i usług, które nie będą naruszać ich podstawowych praw.

Nowe zasady dotyczące prywatności w sieci uwzględniają postęp technologiczny i gospodarczy, który niesie ze sobą rewolucja cyfrowa. Przyjęty dziś raport Komisji LIBE nadmiernie ogranicza możliwości przetwarzania danych. Obostrzenia te daleko wykraczają poza obowiązujące rozwiązania zawarte w rozporządzeniu o Ochronie Danych Osobowych, m.in. znacznie utrudniając wykorzystanie metadanych. W konsekwencji dostęp obywateli do darmowych treści zostanie ograniczony, ponieważ strony internetowe zostaną pozbawione wpływów ze spersonalizowanych reklam i koszty tworzenia treści zostaną przeniesione na użytkowników” – mówi Boni.